Image

 Dariusz Król: Z opowiadań i wspomnień starszych kolegów biegaczy wiem, że w dłuższych biegach, głównie w maratonach jako odżywki na punktach stosowano kostki cukru czy kawałki czekolady. Dziś jeszcze sporadycznie można spotkać ten sposób uzupełniania węglowodanów. W chwili obecnej mamy bardzo szeroką gamę produktów jak i sposobów ich aplikowania w trakcie zawodów jak i treningów. Jak do tej pory dość sporadycznie i to głównie na zawodach korzystałem z tego typu udogodnień. Izotoniki głównie na punktach, a odżywki w formie żeli w ilości maksymalnie trzech i tylko na maraton. Jeszcze parę lat temu, można było suplementację na wyścig przygotowaną ze środków gotowych, czy skomponowanych samemu oznaczyć swoim numerem startowym z zaznaczeniem na którym punkcie chcemy go otrzymać, by liczyć na podanie go przez wolontariusza. Od takich praktyk na zawodach amatorskich chyba już się odeszło. Także odżywki w formie żeli spotykałem i stosowałem w okolicznościach zawodów, a izotoniki od pewnego czasu dodawane są do pakietów startowych, zatem w zależności od sponsora, co styczność raz mam styczność  z różnymi tego typu produktami. 

Tymczasem w moje ręce dostał się zestaw tego  typu produktów od firmy ALE, nowego gracza na tym rynku z polskimi korzeniami. W skład zestawu wchodził napój węglowodanowy w proszku o smaku jabłkowym, żele energetyczne w trzech smakach w tym jeden z kofeiną oraz w postaci kapsułek żelazo, magnez i witamina D.

Oczywiście żelazo jak i magnez występuje w kompleksie z witaminami wspomagającymi ich przyswajanie. Zapoznawanie się z suplementami rozpocząłem od izotonika, przygotowując izotonik! Tak, gdyż w zależności od potrzeb producent podaje też proporcje dla hiper-  i hipotonika. Ja trzymałem się standardu. Pomimo dostarczonego bidonu, rozcieńczenia dokonałem w szkle i uzyskałem bladoróżowy roztwór. Po spróbowaniu okazał się raczej średnio słodki, jak dla mnie nie słodzącego, sporadycznie pijącego jakiś napój gazowany z cukrem. W smaku wyraźnie odnalazłem tam oprócz jabłka posmak malinowy, czyli jabłko malinówka. Na treningu z kolei nie byłem sam i do degustacji poczęstowałem kolegów, którym ten smak też przypadł do gustu.

Smak po prostu owocowego napoju bez agresywnej słodyczy, czy ze słonymi posmakami. Dla mnie ma to znaczenie, gdyż wyczuwanie nienaturalnego połączenia smaków odległych biegunowo, już w pierwszej fazie konsumpcji wróży bunt żołądka. Akurat ja nie miałem tego typu sensacji, ale u znajomych potrafiły przydarzać się często.  Także sadzę, że zaproponowana formuła tego izotonika może znaleźć wielu zwolennikó , a łagodny smak jak określa go producent jest faktem.

Wypróbowanie żeli zostawiłem sobie na zawody. Wypadło akurat na Półmaraton w Białymstoku, gdzie zaplanowałem walkę w kategorii wiekowej i pomimo to postanowiłem tak z marszu wypróbować nowe żelki. Tu miałem w planie na 10 kilometr żel energetyczny jabłkowy, a na 17,5 kilometr, żel o smaku coli wzbogacony dawką kofeiny. Zresztą tak jak zaleca producent na ostatnią fazę wyścigu. Taki plan uwarunkowany był doświadczeniami z wcześniejszego Półmaratonu Warszawskiego, gdzie na końcówce symptomy skurczu łydki wymusiły na mnie ewidentne zwolnienie tempa i wykluczenie mnie z walki o zakładane cele. Zatem mając to na uwadze dysponując zestawem testowym wspomagałem się systematycznie kapsułkami MagneUp i D-Vit 1000. Te ostatnie kapsułki to jakby skierowane do mnie, co wynikało choćby z tekstu ulotki i odniesieniem jaj do mojej kategorii wiekowej M-50 jak ostatnich dolegliwości w obrębie układu kostno-stawowego ( problemy ze stabilizacją kolan). Choć było jaszcze miesiąc przed kluczowym startem, więc warto się powspomagać. W dniu startu miałem dość optymalną dyspozycję, a i warunki pogodowe były sprzyjające. Dodatkowo był ze mną młodszy kolega z klubu deklarujący współpracę na trasie, której profil sprzyjał mojemu planowi, gdyż dwie agrafki gwarantowały przegląd sytuacji względem konkurencyjnych zawodników.

Zgodnie z planem podejmowałem suplementację z saszetek, które umieściłem w naramienniku pierwotnie na mp3. Saszetki są w dość standardowej formie z gramaturą 55,5 g, co w moim przypadku świetnie dzieliło się na dwie dawki. Konsumpcję zaplanowałem przed punktami z wodą, by popić pobrane środki mając na uwadze ułatwienie przełknięcia. Jednak byłem zaskoczony po pierwszym łyku, że nie zakleiłem się pomimo gęstawej, ale nie ulepkowatej konsystencji. Ta forma płynności swobodnie przemieszczała się w ustach i przełyku nie wywołując efektu zaklejania. Dla formalności i z przyzwyczajenia raczej niż potrzeby wziąłem jednak łyk wody. Zamiast ulepkowatej słodyczy w tym przypadku w smaku wyczuwałem posmak skrobiowy, tak bym to określił.

Po tym doświadczeniu już wiedziałem, że nie będę musiał w przypadku drugiego żelku czekać na punkt z wodą, a w razie potrzeby zastosować go wcześniej. Tak też się stało i pierwszą dawkę żelku o nazwie Thunder Gel z kofeiną wziąłem wcześniej niż zaplanowałem, bo sytuacja wymuszała na mnie utrzymywanie tempa, gdyż chciałem być zawodnikiem doganiającym, co udawało się, jak się okazało do samej mety. W ostatnim żelku deklarowany smak coli jest bardzo łagodny, a jego konsystencja też mi się wydaje łatwiejsza do konsumpcji w porównaniu do poprzedniego, co według mnie jest dobrą koncepcją, gdyż z racji przeznaczenia na ostatnią fazę wyścigu pomimo zmęczenia i różnej dyspozycji zawodnika na tym etapie wyścigu jest łatwym do przyjęcia i bezpiecznym, gdyż łagodny smak nie działa drażniąco. Podsumowując ten etap testowania, sądzę ,że są to produkty przemyślane i  przygotowane w oparciu o dobry sondaż potrzeb i upodobań, a mogę tak stwierdzić  za siebie jak i na podstawie opinii wielu znajomych biegaczy w kwestii, czego poszukują w tym temacie. Z dostarczonego zestawu jedynie nie stosowałem HemoUp Iron, czyli żelaz , gdyż samopoczuciowo ciężko jest określić potrzebę czy jest wskazany, a na wykonanie badania krwi ,co warto i polecam, jakoś się nie zebrałem jako zawodnik, jednak jeśli chodzi o zawodniczki to ze względu na pewne różnice ustrojowe między nami mogą mieć inne podejście do tego. Jeśli chodzi o efekty rywalizacji w Białymstoku, to plan powiódł się i nie wykluczone, że swój udział miał tu testowany zestaw od Ale active, life, energy.

 

{moscomment}