ImageWyniki
Reportaż Video
Wyniki Szczegółowe (tzw. "od maty do maty")
Galeria (cz. I)
Galeria (cz.II)
Rozmowa z Robertem Celińskim
Wywiad z Tomaszem Głodem
Detektywi i W11 dla maratonczyka.pl

Jako przedsmak atrakcji prezentujemy Wam kilka wywiadów nagranych podczas sztafety w Bochni.  Jutro duży materiał filmowy o samym biegu. Zapraszamy do oglądania!

Wojtek Szota: Sztafeta w Bochni dostarczyła ogromnych emocji startującym i tym kibicom, którym udało się dostać pod ziemię, na głębokość 212 m. Rywalizacja była bardzo zacięta i stała na wyjątkowo wysokim poziomie sportowym. Choć nie padł rekord trasy (201 km - 2006 rok) to wszystkie sztafety przebiegły w sumie 8 000 km i 941 m, co jest jak dotąd najlepszym rezultatem w krótkiej historii imprezy. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że ten wynik i wszyscy uczestnicy zostaną wpisani do Księgi Guinessa.

Sztafeta w Bochni to bieg z kategorii tych dla „twardzieli". Czas, dystans i miejsce działają na wyobraźnię. Faktycznie, w ciasnych kopalnianych chodnikach trwała zażarta walka. Trzeba było bardzo uważać na wszelkie nierówności, występy skalne, wystające tory kolejowe. Zawodnicy z trudem szukali optymalnego toru biegu. Wola walki i zwycięstwa była tak wielka, że mijający się na pełnej szybkości rywale nie ustępowali często na milimetr stąd dochodziło do wielu drobnych kolizji. Nikt na szczęście nie odniósł kontuzji ale wielu narzekało na poobijane łokcie.
Drużyny stosowały bardzo zróżnicowane taktyki - od biegania długich nawet parogodzinnych odcinków do szybkich wymian po każdym okrążeniu (2420 m). Strefa zmian była oblężona przez cały czas. Wpływ na to miał fakt, że na ewentualny odpoczynek trzeba było się zejść 200 metrowym chodnikiem w dół. Zawodnicy niezbyt często korzystali z tej możliwości aby nie tracić sił na długie podejście z powrotem na trasę. W kopalni panowała temperatura poniżej 15 stopni dlatego dłuższe przerwy wychładzały organizm. W dodatku po starcie do kolejnego okrążenia trzeba było najpierw dotrzeć do szybu Campi gdzie utrzymywała się  temperatura o wiele stopni niższa niż po przeciwległej stronie, w szybie Sutoris.
Po około 6 godzinach ubijania stawów na betonowych płytach chodnika, wiele sztafet było już „zdziesiątkowanych". Coraz częściej taktykę polegała na tym, że na zmiany wychodzili Ci co mieli jeszcze siły. Wszyscy jednak zachowywali ciągłość zamian i różnice w dystansie były właściwie tylko wynikiem tempa biegu. Ostatnia godzina to walka prowadzącej AMD NTT System o rekord trasy. Zakończenie rywalizacji obwieściła kopalniana syrena o godzinie 22.20. Ostatecznie zwycięska sztafeta w składzie: Piotr Suchenia, Robert Celiński,  Jacek Lenart, Adam Wojciechowski zakończyła bieg pokonując dystans 198 km i 945 m. Najlepszym indywidualnym wynikiem może się poszczycić Litwin Vytautas Grazy (Klub Ziezmariai BK), który przebiegł prawie 63 km.
Drużyna naszego serwisu maratonczyk.pl w międzynarodowym składzie (Sebastian Cebula, Danilo Ferraris, Robert Jagielski, Wojtek Szota) także walczyła ambitnie choć byliśmy bardzo zdziwieni jak dobrze przygotowani są nasi rywale. Udało nam się pokonać 148 km i 25 metrów, co dało 36 miejsce wśród 52 sztafet. Koniecznie trzeba odnotować fakt, że telewizja TVN przeprowadziła bezpośrednią transmisję ze startu biegu co jest zjawiskowym wydarzeniem ale niesie nadzieję na zainteresowanie ogólnopolskich mediów bieganiem. Ponadto grupa specjalna „Detektywi" odważnie postanowiła przebiec kilka kilometrów. Większość zawodników spędziła noc przed startem i po biegu w kopalni, w komnacie solnej. Dopiero po niedzielnym zakończeniu imprezy mogli wyjść jak to mówią górnicy „na świat".