Kalenji
  Dział Kalenji
 
Image
Fot. Artur Wojciechowski / fotoholizm.pl
 
 Ewelina Michalik: Lekka, oddychająca i odprowadzająca wilgoć – taka prawdopodobnie powinna być, zdaniem przeciętnego biegacza, odzież biegowa. Gdy to samo pytanie zadamy zaawansowanemu zawodnikowi, usłyszymy: ze wstawkami kompresyjnymi, maksymalnie komfortowa, z minimalną ilością szwów. Z odzieżą do biegania rekreacyjnego jestem już od wielu lat za pan brat, teraz przyszedł czas na tę bardziej zaawansowaną.

Pod lupę wzięłam zestawy odzieży z linii KIPRUN: KANERGY i BODYSKIN. Pierwszy z nich charakteryzuje się kompresją, drugi – komfortem na najwyższym poziomie. Kompresja sprowadza się do ucisku mięśni, zapewniającego ich odpowiednie podtrzymanie, zwiększenie przepływu krwi oraz zmniejszenia powstawania mikrourazów. Natomiast odzież typu „druga skóra” najczęściej uszyta jest z jednego kawałka bardzo wygodnego materiału, co wiąże się minimalizacją szwów i wysokim poczuciem komfortu.

KANERGY

Zacznę od KANERGY. Wysoce techniczny wymiar tych ubrań dostrzegłam jeszcze przed pierwszym ich założeniem. Nie ukrywam, że największe oczekiwania miałam co do koszulki. Jej kompresyjny charakter odnosi się do pasków TPU (Termoplastyczny Elastomer Poliuretanowy) rozciągniętych od barków, następnie krzyżujących się na plecach i oplatających okolice bioder. Taki układ ma zapewniać podtrzymanie prawidłowej postawy, a tym samym pomóc w zachowaniu właściwego oddechu podczas biegu.

 Image
Fot. Artur Wojciechowski / fotoholizm.pl

Wybierając koszulkę kompresyjną na trening odczułam, jak ważna jest prawidłowa postawa podczas biegu. Dzięki niej czułam, że chcę więcej. Początkowo obawiałam się, że panele kompresyjne będą krępować ruchy i odbierać swobodę. Nic z tych rzeczy! Uwielbiam dopasowanie tej koszulki do ciała – sylikonowy pasek na dolnym przeszyciu utrzymuję ją na swoim miejscu. Nic się nie podwija. Dodatkowo, zameczek przy dekolcie to świetny patent na upały. Szczerze? Nie doszukałam się w niej wad.
 
Image
Fot. Artur Wojciechowski / fotoholizm.pl

Co mogę powiedzieć o spodenkach? Podtrzymywanie mięśni jest wyczuwalne,  są doskonale dopasowane i – jak dla mnie – mają idealną długość. Kieszonka z tyłu jest bardzo praktyczna i pojemna, zamieściłam tam swój smartfon! Jedyne na co zwróciłam uwagę to, że po dłuższym biegu szwy po wewnętrznej stronie uda przy nacisku mogą lekko podrażniać skórę. Początkowo sceptycznie nastawiłam się do tych innowacji, teraz chylę przed nimi czoła. Zrozumiałam też, dlaczego ta odzież dedykowana jest również na zawody.

 Image
 
Image
 Fot. Artur Wojciechowski / fotoholizm.pl


BODYSKIN

Teraz kilka słów o BODYSKIN. Odzież na pierwszy rzut oka nie zdradza swojego technicznego charakteru. W tym przypadku przekonałam się o tym dopiero po jej dotknięciu. Wyczuwalna różnica w miękkości tkaniny wynika z większej zawartości poliamidu w składzie.

 Image
Fot. Artur Wojciechowski / fotoholizm.pl

Zarówno koszulka, jak i spodenki podczas treningu pozwalają zapomnieć, że mamy cokolwiek na sobie. W przypadku spodenek testowałam obie opcje długości: rybaczki i szorty. Podczas podbiegów i interwałów odczułam jednakże różnicę w poziomie odczuwalnego komfortu. Co do swobody ruchów, to miałam ją zapewnioną przez cały czas. Nic mnie nie krępowało ani ocierało, podczas gdy w klasycznych ubraniach wyczuwałam, że miejsca przeszyć wbijają mi się w skórę.

Cyrkulacja powietrza tego zestawu jest odrobinę mniejsza aniżeli w przypadku KANERGY. Niemniej jednak w miejscach o wzmożonej potliwości zastosowano materiał o mniejszej gęstości. Do spodni nie mam tutaj żadnych zarzutów, są bardzo wygodne. W koszulce wyłapałam tylko jeden mankament. Brak mocniejszej gumki u dołu powoduje jej lekkie podbijanie się do góry, co osobiście mnie trochę rozpraszało. Ażeby koszulka spełniała swoje funkcje, musi swobodnie przylegać do ciała. Reasumując, jest to zestaw godny polecenia każdemu, kto oczekuje wysokiego poziomu komfort podczas biegu.

 Image
Fot. Artur Wojciechowski / fotoholizm.pl

Podsumowanie

Gdybym musiała zdecydować się na jeden z tych zestawów, postawiłabym na KANERGY. KANERGY, jak i BODYSKIN, bardzo dobrze spełniają swoje „zadania specjalne” i jestem przekonana, że mają realne szanse przyczyniać się do poprawy wyników, jak i spotęgowania radości płynącej z biegania.

Do zobaczenia na biegowych ścieżkach!

 Image
Fot. Artur Wojciechowski / fotoholizm.pl
 
 

{moscomment}