Image
 
W tym roku po raz drugi zostali wyłonieni laureaci Śladu Biegacza. Inicjatywa powstała w Sobótce, gdzie po raz drugi w Alei Sław Biegania przed hotelem Sobotel ślady stopy pozostawiły gwiazdy biegów: Wanda Panfil - mistrzyni świata w maratonie; Adam Kszczot - aktualny halowy wicemistrz świata na 800 m, Jerzy Skarżyński - wybitny maratończyk i  najbardziej ceniony w Polsce autor książek o tematyce biegowej oraz Jan Morawiec – aktualny mistrz świata w maratonie w kategorii M 80. W I edycji 2012 swój ślad zostawili w Sobótce: Izabela Zatorska, Henryk Szost, Henryk Załęski, Waldemar Cierpiński oraz Bogusław Mamiński.

Rozmawiamy z Jurkiem Skarżyńskim, który wziął udział w uroczystości odsłonięcia Śladów Biegacza.

Maratończyk.PL, Dorota Świderska:
Jurku bardzo się cieszymy, że jesteś w gronie laureatów. Zasłużyłeś na taki zaszczyt. Co wiesz o tej zacnej inicjatywie? Kto był pomysłodawcą Alei Sław Biegania?

Jerzy Skarżyski: Sobótka "stała" kolarstwem, bo od lat istnieje tam prężny klub kolarski, a sławy kolarstwa mają tam już wcześniej "swoją" Aleję Sław, bardziej "bogatą" od tej biegaczy (każdy laureat ma tam swój wielki kamień). Ale znany himalaista, pływak długodystansowy i nurek - Bogusław Ogrodnik, który od kilku lat mieszka koło Sobótki, rzucił hasło Alei Sław Biegania. No i ruszyła... 

Maratończyk.PL:Jesteś niezwykle cenionym wśród biegaczy autorytetem. Ogromna ich liczba trenuje stosując „metody Skarżyńskiego”. Jesteś ceniony i lubiany. Jakie znaczenie ma dla Ciebie takie nietypowe wyróżnienie” jak Ślad Biegacza w Alei Sław Biegania?

J.S.:
Wiem jedno, człowiek żyje tak długo, dopóki żyje pamięć o jego osiągnięciach. Podobnie biegacze. Sukcesy i rekordy, gdy o nich zapomnimy, idą w niepamięć. Aleja Sław Biegania uwiecznia publicznie nasze sukcesy. Co ważne, to "uwiecznienie" rodzi się na wniosek kapituły, czyli ludzi którzy oceniają osiągnięcia biegaczy. Samo nasze chcenie to za mało. Być dostrzeżonym przez członków kapituły - bezcenne! Dla mnie o tyle cenniejsze, że bez zmrużenia oka przepuściłbym wielu moich kolegów, bo ich osiągnięcia biegowe były - w mojej ocenie - większe. Ale... moim "bonusem" były osiągnięcia związane z popularyzowaniem biegania w Polsce. Stąd bardzo zaszczytne określenie "Trener Polaków". To w sumie zdecydowało o tym, że wyprzedziłem kilka bardziej spektakularnych polskich sław biegania.

Maratończyk.PL:
Co możesz powiedzieć o tych, którzy wraz z Tobą zostali uhonorowani przez kapitułę w tym roku. Czy Wasze biegowe losy były w przeszłości bądź teraz ze  sobą powiązane?

J.S.:
Z okresu mego biegania widoczna była tylko Wanda Panfil, a jej sukcesy są niemal nie do przeskoczenia, bo być mistrzynią świata i zwyciężczynią maratonów w Nowym Jorku, Bostonie, Londynie i Nagoi... He, he - pobić ją może tylko mistrzyni olimpijska. Szybko żadna biegaczka jej nie przebije, chyba, że... uhonorowana zostanie Irena Szewińska. Sprinterka wprawdzie, ale jednak biegaczka. Jan Morawiec biega "od zawsze", ale w okresie mojej kariery widoczni byli tylko ci pierwsi. Słabsi ginęli w tłumie. Super, że nadeszły czasy, w których mistrzem może być (prawie) każdy, bez względu na wiek. Mistrz świata w kategorii M 80 - chciałbym kiedyś zostać mistrzem świata 80-latków. A Adam Kszczot - to "młody", którego kariera jeszcze trwa, i którego sukcesy (oby) były jeszcze bardziej spektakularne (medal olimpijski?) - a już został doceniony. To wyróżnienie ma szczególny smak, bo przecież nie trafił tu po zakończeniu kariery. A kariera Jana Morawca też trwa - może tych tytułów mistrza świata jeszcze kilka dozbierać.

Maratończyk.PL:
Jakie są Twoje biegowe plany? W Półmaratonie Ślężanskim zająłeś 4-te miejsce w kategorii M 55. Czy będziesz się jeszcze ścigać by pokonać rywali?  Gdzie wystartujesz w najbliższym czasie?


J.S.: Ten sezon traktuję lajtowo. Nie planuję startów w żadnych mistrzostwach. Ot, chcę podtrzymać dobrą dyspozycję, bo... za dwa lata wchodzę w dekadę 60-latka (jak ten czas szybko leci!). A wtedy - jak zwykle - chcę powalczyć o jakiś mistrzowski medal. Do tej pory nie zawodziłem przywożąc medale z kategorii M 45, M 50 i M 55. Moja metoda treningowa nie zawodzi, a ja udowadniam, że się nigdy nie nudzi, bo trenuję całe dekady dokładnie wg wskazówek metody Skarżyńskiego. Kto ją zna lepiej ode mnie, he, he! W tym roku pobiegnę kilka dziesiątek i półmaratonów, ale bez presji walki o zwycięstwa - ot, żeby nie zardzewieć. Ucieszę się z wyników poniżej 37:30 na 10 km i 1:22:00 w półmaratonie. Wszystko lepiej będzie (nieplanowaną) nadróbką.

Maratończyk.PL: Jak sądzisz – czy bieganie w Polsce będzie się dalej rozwijało w takim tempie jak przez ostatnich kilka lat, czy może osiągnęliśmy już stały poziom osób uprawiających amatorsko bieganie?

J.S.: Myślę, że tempo rozwoju polskiego biegania nie będzie już tak duże, ale biegaczy będzie oczywiście przybywało. Kto 10 lat temu sądził, że doczekamy się kilkunastotysięcznych półmaratonów. Ja wiedziałem, że tak będzie. Problemem była tylko odpowiedź na pytania - kiedy to nastąpi? W mojej ocenie szybciej, niż się tego spodziewałem. Na szczęście, bo bieganie to samo zdrowie i widać, że ludzie zaczynają to rozumieć. Teraz czekam na kilkunastotysięczny(e) maraton(y). Może już w tym roku i to się spełni...

Maratończyk.PL: 
Życzymy Ci jak najlepszych wyników sportowych indywidualnych a także Twoich podopiecznych :)
 
Fot. Archiwum prywatne - Jerzy Skarżyński
 
Image 
 
Image
 
Image
 
Image
 
Image
 
Image
 
Image
 
Image 
 
Image
 
 

{moscomment}