ImageW mijającym tygodniu obserwowaliśmy jakie trudności ma sztafeta z płomieniem olimpijskim. Niestety w cieniu tych wydarzeń dzieją się tragedie, o których świat nawet nie mówi specjalnie a media nie zauważają. Sport niestety znów spotkał się z polityką w najgorszym możliwym wydaniu. Gdy czytaliśmy doniesienia agencji prasowych to trudno było nam w nie uwierzyć. Na starcie Maratonu w Weliwerija (05.04.2008) na Sri Lance jeden z uczestników dokonał samobójczego ataku bombowego - wybuch uśmiercił 14 osób.

Jak się okazało zamachu dokonały Tamilskie Tygrysy. Wśród ofiar był minister transportu Sri lnki Jeyaraj Fernandopulle, były olimpijczyk Kuruppe Karunaratne i trener kadry Sri Lanki Lakshman de Alwis.

Organizacja tamilska, powstała w 1976, żądając utworzenia w północnej części Sri Lanki niepodległego państwa tamilskiego. W konflikcie zginęło już ok. 64 tys. osób. Tamilscy partyzanci wyróżniają się tym, że na front posyłają kobiety, które stanowią połowę ich dziesięciotysięcznej armii. W swoje strukturze utworzyli specjalny pułk Czarnych Tygrysów, którego członkowie szkolą się do samobójczych zamachów.

Image
sekundy przed wybuchem
 

Image
moment eksplozji
 

Nie wiemy jakimi ludźmi byli zabici ale możemy się domyślać, że tak jak my z entuzjazmem stanęli na starcie. W tej chwili zapewne nie myśleli o swoich problemach, tętno co najwyżej podnosiła im perspektywa zbliżającego się wystrzału startera... wszyscy biegający znają to uczucie...
Smutne, że sportowe święto nie przerywa konfliktu choćby na moment, a co więcej jest wykorzystane do prowadzenia dalszej walki. Sport znów przegrywa pora aby to się w końcu zmieniło.{moscomment}