Informacja jest szokująca podobnie jak okoliczności śmierci. Samuel Wanjiru został nakryty przez swoją żonę Trizę Njeri gdy przebywał z kochanką. Zdradzona żona zamknęła kochanków w domu i wybiegła. Aby dogonić żonę i spróbować z nią porozmawiać Wanjiru postanowił wyskoczyć przez okno ze swojego mieszkania na pierwszym piętrze. Niestety skok był tak niefortunny, że zakończył się śmiertelnymi obrażeniami. Wydarzenia te miały miejsce w nocy z 15 na 16 maja 2011 w kenijskim mieście Nyahururu. Jeden z najzdolniejszych młodych maratończyków już wcześniej pogubił się emocjonalnie.
 


W zeszłym roku groził swojej małżonce karabinem AK-47 i postrzelił własnego ochroniarza. Proces dopiero miał się odbyć. W tym roku miał wypadek samochodowy, a już po tej tragicznej śmieci zgłosiła się kobieta twierdząca, że nosi w łonie jego dziecko. Wanjiru zwyciężając w Pekinie pobił rekord olimpijski (2:06:32) i stał się jednym z najmłodszych mistrzów w maratonie. Mimo młodego wieku miał już na koncie także wygrane w Londynie (rekord życiowy 2:05:10) i dwukrotnie w Chicago, był także rekordzista świata w Półmaratonie (Haga - 2007, 58:33). Tak niestety zakończyła się jedna z najlepiej zapowiadających się maratońskich karier.



{moscomment}